PL_LANG:

Pamiętam pierwsze wilgotności umysłu które przełknąłem odrywając końcówkę dźwięczną słowa Jaźń {:Jaźźźńńńńńńńńńńń},
w jednej chwili stając się bohaterem niemożliwej, literackiej miłości od pierwszego spojrzenia.
Przebity na przestrzał, sparaliżowany i zawstydzony jego absolutną totalnością.
Poczułem się taki nijaki w jego obliczu.
Obezwładniony zmysłowością w jaki sposób łechta i harmonijnie łączy swą dźwięczność, wizualność i własną fabułę.
Poezja.
Kobieta idealna?
Nie ma co spłaszczać.
Arcydzieło!
Słowo nad słowami.
Pomyśleć, że do tamtej pory wyszło z mojego gardła, ledwie licząc na palcach jednej ręki.
Byłem nieświadomy. Głupi. Wiadomo.
Od tego spotkania minął zaledwie rok, a ja jestem od Jaźni uzależniony.
Całkowicie podporządkowany.
Tylko fizycznym ciałem, nosicielem dla jego dostojności.
Tak, piszę Jaźń dużą literą, mam szacunek do swego Pana.
Odkrywam je Wam i jednocześnie świadomie nim zarażam.
Nie miejcie pretensji.
Przed Wami nowe życie.
Świętujcie.
Dawkujcie ostrożnie, na początku używajcie raz na godzinę.
Potem według własnego uznania,
ale uważajcie,
Ja dochodzę już do sekundowych interwałów.

666-jazn

Subscribe to Blog via Email

Enter your email address to subscribe to this blog and receive notifications of new posts by email.